Branża: organizacja non-profit / edukacja dzieci i młodzieży Zakres: projekt i wykonanie strony od podstaw, integracja systemu zapisów, analityka, podstawowe SEO
Spis treści
Klient, który ma czym się pochwalić, ale nigdzie tego nie pokazywał
Harcerski Szczep Żuawi to najstarsze nieprzerwanie działające środowisko harcerskie w Rzeszowie. Korzenie drużyny sięgają 1976 roku, a od 17 marca 1988 szczep działa oficjalnie pod dzisiejszą nazwą. Przez blisko cztery dekady harcerze prowadzili obozy wędrowne, opiekowali się grobami Powstańców Styczniowych na Starym Cmentarzu, budowali pomniki, jeździli z wolontariatem na Ukrainę i Kamczatkę, kręcili filmy rekonstrukcyjne i próbowali zdobyć Mont Blanc. To materiał na porządną opowieść marki – a jedynym miejscem, gdzie ta historia w ogóle istniała online, była strona na Facebooku.
Dla organizacji, która żyje z zaufania rodziców i lokalnej społeczności, to duży problem. Facebook rozmywa informacje w chronologicznym feedzie, nie pozwala uporządkować oferty według drużyn, nie obsłuży zapisów na obóz i nie pokaże w jednym miejscu 37 lat historii. Rodzic, który chciał sprawdzić, czym właściwie jest szczep i jak zapisać dziecko na biwak, musiał przekopywać się przez setki postów.

Cel projektu
Klientowi nie zależało na sprzedaży ani na rywalizacji z konkurencją, bo w praktyce jej nie ma. Zależało mu na czymś prostszym i trudniejszym zarazem: na wiarygodnej wizytówce, która w jasny sposób pokaże, kim są, co robią i jak dołączyć. Stronę mieli odwiedzać rodzice szukający informacji o zapisach, dzieci i młodzież zastanawiający się nad harcerstwem, a także osoby zainteresowane działalnością społeczną szczepu: rekonstrukcjami, opieką nad grobami, wydawnictwami.
Gotowe video
Co przygotowałem?
Architektura dopasowana do sposobu myślenia rodzica, nie organizacji. Zamiast sztywnej struktury korporacyjnej strona dzieli się na: Stronę Główną z bieżącymi informacjami, O Nas z historią i projektami, Dla Rodzica, Jednostki (trzy drużyny wchodzące w skład szczepu), Wyjazdy (biwaki, obozy, zimowiska), Stowarzyszenie i Kontakt. Taki układ odpowiada na pytania, które realnie zadaje sobie odwiedzający, zamiast zmuszać go do zgadywania, gdzie szukać.
Design zbudowany na tożsamości, nie na szablonie. Klient miał już gotowe logo i zdjęcia z oficjalnych wydarzeń – wykorzystałem je jako fundament, a nie dodatek. Kolorystyka (biel, czerń, żółć) nawiązuje do estetyki mundurowej i historycznej, dzięki czemu strona od pierwszego wejrzenia komunikuje: to nie jest kolejna firma, to organizacja z tradycją.
Historia jako główny bohater treści. Zamiast suchego opisu „O nas” strona prowadzi odwiedzającego przez oś czasu – od pierwszego nieoficjalnego zastępu w 1980 roku, przez obóz „Wierna Rzeka” w Małogoszczu, budowę pomnika Powstańców Styczniowych w Banachach, aż po najnowsze wydarzenia, jak odzyskanie urny z prochami z 2023 roku. To realna, autentyczna narracja, a nie treść wypełniaczowa – i to najmocniejszy element całego projektu.
Zapisy bez telefonowania do drużynowego. W zakładce Wyjazdy zintegrowałem system rezerwacji Skaleo, dzięki czemu rodzic zapisuje dziecko na obóz czy biwak online, bez konieczności dzwonienia czy pisania maili do kilku osób.
Analityka i podstawowe SEO, nawet tam, gdzie klient uważał, że to nieistotne. W briefie klient zaznaczył, że pozycjonowanie nie jest priorytetem, bo strona kierowana jest głównie „do swoich”. Mimo to podpiąłem Google Analytics i Search Console, żeby szczep od pierwszego dnia widział, kto i skąd trafia na stronę, a podstawową optymalizację SEO wdrożyłem pod frazy takie jak „drużyna harcerska Rzeszów”, „szczep harcerski Rzeszów” czy „51 Żuawi”, żeby nowi rodzice, którzy dopiero szukają harcerstwa dla dziecka, mogli w ogóle stronę znaleźć.
Pełna responsywność. Rodzice sprawdzają takie strony głównie z telefonu, między jednym a drugim obowiązkiem, strona działa i wygląda tak samo dobrze na smartfonie, jak na komputerze.
>Zobacz jak wygląda tworzenie stron
Co zyskał klient?
Zamiast rozproszonych postów na Facebooku szczep ma dziś jedno miejsce, które porządkuje 37 lat historii, ofertę i bieżące wydarzenia. Rodzic w kilka minut sprawdza, czym jest szczep, wybiera drużynę, zapisuje dziecko na obóz – bez serii telefonów do wolontariuszy, którzy i tak mają ograniczony czas. Widoczna historia i zdjęcia z realnych wydarzeń budują zaufanie szybciej niż jakikolwiek opis oferty. A dzięki panelowi administracyjnemu i podstawowej analityce organizacja nie jest już zależna wyłącznie od wykonawcy może rozwijać stronę sama, jednocześnie widząc, czy to, co publikuje, w ogóle do kogoś dociera.




Dlaczego freelancer, a nie agencja?
Przy takim projekcie, organizacji prowadzonej społecznie, z ograniczonym budżetem i tekstami pisanymi przez wolontariuszy elastyczność ma większe znaczenie niż nazwa na fakturze. Pracując bezpośrednio ze mną w Prowebmedia, klient przez cały proces rozmawiał z jedną osobą, a nie z zespołem project managerów przekazujących sobie brief. To oznaczało szybsze decyzje, łatwiejsze dopasowanie terminów do rytmu pracy społecznej organizacji i niższy koszt, bez narzutu na biuro, obsługę klienta czy marżę agencyjną. Dla lokalnej firmy, fundacji czy sklepu to konkretna różnica: ta sama jakość wykonania, ale bez płacenia za strukturę, której po prostu nie potrzebują.
Jeśli prowadzisz lokalny biznes, stowarzyszenie albo mały sklep i zastanawiasz się, czy stać Cię na profesjonalną stronę – to właśnie tego rodzaju projekt pokazuje, że nie chodzi o rozmiar budżetu, tylko o dobrze dobrane rozwiązania: jasną strukturę, treści, które faktycznie o czymś mówią, i funkcje, które realnie ułatwiają życie Twoim klientom.




